Przejdź do głównej zawartości

home boredom


Wraz z powracającym do nas ciepłem postanowiłam kontynuować zaczęty przeze mnie projekt, a mianowicie blog o modzie (czyli moje super pro elo outficiki wowowowow). Taka zmiana zaszła w sumie też w dużej mierze przez M. (<3), który daje mi taką fes motywacje do wszystkiego, że chyba żaden człowiek wcześniej tego nie dokonał! A więc jestem tutaj (po paru wypadkach, przypadkach) cała i zdrowa! Nie chciało mi się jeszcze wychodzić z aparatem z domu, soooł są takie pokojowe (takie selfie, to nie można za dużo wymagać:c). 

Dzisiejszy zestaw to połączenie najzwyklejszego, białego t-shirtu, niebieskich spodni oraz czarnego sweterka. Wszystko zwieńczone jest czarnym naszyjnikiem na pozłacanej zawieszce. Można powiedzieć, że taki luzacki, na co dzień. Buty jak na tę porę roku to jeszcze czarne botki z ćwiekami, a po szkole vansiki trójkolorowe.





  bluzka: H&M | spodnie: vero moda | sweter: C&A | naszyjnik: sinsay

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

mixed stuffs

Cześć!
Dzisiejszy post jest prawdziwym miksem paru różnych rzeczy, średnio związanych ze sobą. Stwierdziłam, że trzeba czasem odejść od głównego tematu bloga (coś tam z ubrań będzie oczywiście dzisiaj) - dziś bez OOTD! Prawdę mówiąc nie wybierałam się na żadne zdjęcia od czasu Krakowa, więc to pewnie też dlatego.
Wakacje rozpoczęły mi się niestety niezbyt korzystną pogodą - deszcz, zachmurzenie oraz temperatura często nieprzekraczająca nawet 20 stopni. Słabo. Na szczęście od wczoraj pogoda dopisuje (oby tak było dalej) i staram się korzystać z tego jak najbardziej się da. Dzisiaj pół dnia spędziłam nad wodą (mój strój - najlepszy hm'owski - wreszcie doczekał się premiery!)




Lecz teraz chodzę cały czas z różowymi policzkami - tak, nie używaj kremu dalej - i wmawiam sobie, że to zaraz zbrązowieje (raczej powinno tak być haha)! Na jutro mam raczej takie same plany.
Dodatkowo postawiłam sobie cel na tegoroczne wakacje, a mianowicie BIEGANIE! Za mną już (albo dopiero) 2 treningi! Nastę…

ripped jeans

Cześć!
Kompletny brak weny i motywacji na cokolwiek. Miałam dodać zdjęcia z wakacji, wyszło jak zwykle. Miałam się zająć fotografią, wyszło jak zwykle, meh.

Aktualny post też jest dość spóźniony, ale lepiej kiedyś niż nigdy.


małe jest piękne

Strasznie szybko zleciał mi ten tydzień, mając aż praktycznie cztery dni wolnego (nie licząc kolosa z MiWMu we czwartek) nie zdążyłam się w sumie nimi nacieszyć. Przeleciało jakby ktoś pstryknął palcami. Nie działo się w sumie nic ekscytującego, pogoda nie dopisała niestety. Rozpogodziło się dopiero wczoraj, ale to akurat dobrze, bo wyjście do kościoła w deszcz jest średnio motywujące. Chciałam wykorzystać bardziej pożytecznie ten weekend niż to w rzeczywistości zrobiłam, ale jak zmusić się do czegoś, gdy za głową siedzi ci myśl, że nic oprócz jednej kartkówki z PI nie mam na ten krótki, bo tylko trzydniowy tydzień. Od środy wakacje wiosenne - święta. W końcu będziemy w trójkę w domu, jaworznickim domu. Prawdę mówiąc nie mogę się już doczekać. Na pewno przez ten ponad tydzień, zdążę się porządnie stęsknić za B., ale myślę, że jakoś sobie to odbijemy w przyszłości, w końcu każdy z nas potrzebuje chwili z rodziną. Zaczyna się czas, gdy wolne zacznie poganiać kolejne wolne dni. Wracam p…