Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z kwiecień, 2017

kwiecień plecień

NIE ZABRAŁAM ZE SOBĄ APARATU DO DOMU, Z KRAKOWA - błąd! Teraz w głowie pomysły, artysta taki we mnie się budzi, ale jak zwykle przy sobie wtedy mojego cuda nie mam - norma. Na szczęście zdjęcia z japka wychodzą dość, dość, więc nie będzie tu łyso.
Pogoda zdecydowanie nie zachwyca. Jak zwykle dłuższe wolne to najlepiej pod kocem siedzieć, a jak przyjdzie się uczyć do sesji i sama ona, królowa, to pewnie będzie nawalać słońcem. K O C H A M. Na najbliższe dni brak planów, wyskoczę z moimi ziomkami gdzieś myślę, w końcu siedzę tu jeszcze ponad tydzień.
Moje must have, gdy wrócę do Krakowa jest obskoczyć wszystkie możliwe H&My w poszukiwaniu wymarzonych ogrodniczek, które oczywiście są dostępne online, ale ciężko kupić spodnie nie mierząc ich, nie chce też dziesięć razy zamawiać i odsyłać rzeczy, bo niestety, ale akurat w tym sklepie wysyłka nie jest za darmo - nie można po prostu zamówić i oddać do sklepu - BEZSENS.
Także to są moje problemy, takie akurat pierwszego świata. Nie mogę s…

małe jest piękne

Strasznie szybko zleciał mi ten tydzień, mając aż praktycznie cztery dni wolnego (nie licząc kolosa z MiWMu we czwartek) nie zdążyłam się w sumie nimi nacieszyć. Przeleciało jakby ktoś pstryknął palcami. Nie działo się w sumie nic ekscytującego, pogoda nie dopisała niestety. Rozpogodziło się dopiero wczoraj, ale to akurat dobrze, bo wyjście do kościoła w deszcz jest średnio motywujące. Chciałam wykorzystać bardziej pożytecznie ten weekend niż to w rzeczywistości zrobiłam, ale jak zmusić się do czegoś, gdy za głową siedzi ci myśl, że nic oprócz jednej kartkówki z PI nie mam na ten krótki, bo tylko trzydniowy tydzień. Od środy wakacje wiosenne - święta. W końcu będziemy w trójkę w domu, jaworznickim domu. Prawdę mówiąc nie mogę się już doczekać. Na pewno przez ten ponad tydzień, zdążę się porządnie stęsknić za B., ale myślę, że jakoś sobie to odbijemy w przyszłości, w końcu każdy z nas potrzebuje chwili z rodziną. Zaczyna się czas, gdy wolne zacznie poganiać kolejne wolne dni. Wracam p…

Cracow by night

Piątek to był dobry dzień, spędzony głównie na świeżym powietrzu, o ile można tak powiedzieć o powietrzu w Krakowie. Rano korzystając z tej przepięknej pogody poszliśmy z B. do parku, przesiedzieliśmy tam ze cztery godziny, miałam się niby wielce uczyć, ale wiadomo jak to jest przy takim słoneczku. Dodatkowo muzyczka puszczona z lapka bardziej zachęca do relaksu. Popołudniu przyjechała do mnie mama, wyszłyśmy na rynek i nad Wisłę. Było naprawdę niesamowicie ciepło, aż chciało się spacerować. Ciągle chodzi za mną chęć zrobienia zdjęć przy zachodzie słońca, jeszcze niestety nie dane było mi wędrować z aparatem w tym czasie.

Wczoraj byliśmy ze znajomymi w Bezogródkach, bardzo klimatyczne miejsce, ale jak dla mnie chyba trochę zbyt tłoczno. Musiałam czekać na lody ponad godzinę, a do tego jeszcze wybór smaków był znikomy, wszystko pozjadali do południa! W dodatku zmarzłam, myślałam, że jak w dzień było tak ciepło, a poprzedniego wieczoru też jakoś nie pizgało złem, to tego wieczoru na pe…