Przejdź do głównej zawartości

kwiecień plecień

NIE ZABRAŁAM ZE SOBĄ APARATU DO DOMU, Z KRAKOWA - błąd! Teraz w głowie pomysły, artysta taki we mnie się budzi, ale jak zwykle przy sobie wtedy mojego cuda nie mam - norma. Na szczęście zdjęcia z japka wychodzą dość, dość, więc nie będzie tu łyso.
Pogoda zdecydowanie nie zachwyca. Jak zwykle dłuższe wolne to najlepiej pod kocem siedzieć, a jak przyjdzie się uczyć do sesji i sama ona, królowa, to pewnie będzie nawalać słońcem. K O C H A M. Na najbliższe dni brak planów, wyskoczę z moimi ziomkami gdzieś myślę, w końcu siedzę tu jeszcze ponad tydzień.
Moje must have, gdy wrócę do Krakowa jest obskoczyć wszystkie możliwe H&My w poszukiwaniu wymarzonych ogrodniczek, które oczywiście są dostępne online, ale ciężko kupić spodnie nie mierząc ich, nie chce też dziesięć razy zamawiać i odsyłać rzeczy, bo niestety, ale akurat w tym sklepie wysyłka nie jest za darmo - nie można po prostu zamówić i oddać do sklepu - BEZSENS.
Także to są moje problemy, takie akurat pierwszego świata. Nie mogę się doczekać, jak będę to czytać za kilka miesięcy i myśleć, jakim to dziwny człowiekiem byłam, i co ciekawsze, czy zrealizowałam plany i marzenia, o których tu piszę (hehe). A! Jeszcze książka z lidla za grosz, którą będę wykorzystywać w Krakowie. Tak myślę.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

ripped jeans

Cześć!
Kompletny brak weny i motywacji na cokolwiek. Miałam dodać zdjęcia z wakacji, wyszło jak zwykle. Miałam się zająć fotografią, wyszło jak zwykle, meh.

Aktualny post też jest dość spóźniony, ale lepiej kiedyś niż nigdy.


mixed stuffs

Cześć!
Dzisiejszy post jest prawdziwym miksem paru różnych rzeczy, średnio związanych ze sobą. Stwierdziłam, że trzeba czasem odejść od głównego tematu bloga (coś tam z ubrań będzie oczywiście dzisiaj) - dziś bez OOTD! Prawdę mówiąc nie wybierałam się na żadne zdjęcia od czasu Krakowa, więc to pewnie też dlatego.
Wakacje rozpoczęły mi się niestety niezbyt korzystną pogodą - deszcz, zachmurzenie oraz temperatura często nieprzekraczająca nawet 20 stopni. Słabo. Na szczęście od wczoraj pogoda dopisuje (oby tak było dalej) i staram się korzystać z tego jak najbardziej się da. Dzisiaj pół dnia spędziłam nad wodą (mój strój - najlepszy hm'owski - wreszcie doczekał się premiery!)




Lecz teraz chodzę cały czas z różowymi policzkami - tak, nie używaj kremu dalej - i wmawiam sobie, że to zaraz zbrązowieje (raczej powinno tak być haha)! Na jutro mam raczej takie same plany.
Dodatkowo postawiłam sobie cel na tegoroczne wakacje, a mianowicie BIEGANIE! Za mną już (albo dopiero) 2 treningi! Nastę…

małe jest piękne

Strasznie szybko zleciał mi ten tydzień, mając aż praktycznie cztery dni wolnego (nie licząc kolosa z MiWMu we czwartek) nie zdążyłam się w sumie nimi nacieszyć. Przeleciało jakby ktoś pstryknął palcami. Nie działo się w sumie nic ekscytującego, pogoda nie dopisała niestety. Rozpogodziło się dopiero wczoraj, ale to akurat dobrze, bo wyjście do kościoła w deszcz jest średnio motywujące. Chciałam wykorzystać bardziej pożytecznie ten weekend niż to w rzeczywistości zrobiłam, ale jak zmusić się do czegoś, gdy za głową siedzi ci myśl, że nic oprócz jednej kartkówki z PI nie mam na ten krótki, bo tylko trzydniowy tydzień. Od środy wakacje wiosenne - święta. W końcu będziemy w trójkę w domu, jaworznickim domu. Prawdę mówiąc nie mogę się już doczekać. Na pewno przez ten ponad tydzień, zdążę się porządnie stęsknić za B., ale myślę, że jakoś sobie to odbijemy w przyszłości, w końcu każdy z nas potrzebuje chwili z rodziną. Zaczyna się czas, gdy wolne zacznie poganiać kolejne wolne dni. Wracam p…